paul valéry: utracone wino (parafraza)
3 kwietnia 2009
Nie oddzielisz od siebie dwóch syjamskich błękitów,
Więc czy byłem na morzu czy na niebie już – nie wiem.
Piłem wino i nagle – jako dar dla niebytu –
Wiatr wytrząsnął z kieliszka kilka kropel powiewem.
Co ze szkła się wylało i co widzę w swej dłoni?
Szklaną kulę na nóżce, która przeszłość mi wróży?
„Czy to wino wylałeś, gdy Ocean się burzył?
Różę wiatrów podlaną czyjąś krwią widzę w toni…”
To co było przed chwilą przezroczystym rubinem
W pył różowy wiatr spienił
I pozwolił, by w toni rozpuszczało się sinej.
Gdy patrzyłem, jak fale upijają się winem
W głębi słonej przestrzeni
Zobaczyłem swą własną, falującą głębinę.
le vin perdu
J’ai, quelque jour, dans l’Océan,
(mais je ne sais plus sous quels cieux),
Jeté, comme offrande au néant,
Tout un peu de vin précieux…Qui voulut ta perte ô liqueur?
J’obéis peut-être au devin?
Peut-être au souci de mon coeur,
Songeant au sang, versant le vin.Sa transparence accoutumée
Après une rose fumée
Reprit aussi pure la mer…Perdu ce vin, ivres les ondes!…
J’ai vu bondir dans l’air amer
Les figures les plus profondes…